
Mutyzm wybiórczy u dzieci - szkolenia oraz kursy
Szkoleń z mutyzmu wybiórczego nie jest dużo, ale warto się tej dziedzinie przejrzeć, bo zapotrzebowanie na specjalistów rośnie wraz ze świadomością, że dzieciom można pomóc.

Zastrzeżenie: Diagnozowanie postaci literackiej sprzed ponad stu lat to oczywiście intelektualny eksperyment, a nie ścisła ocena kliniczna. Warto jednak potraktować Wokulskiego jako fascynujące studium przypadku i zadać ważne dla Narodu pytanie: czy główny bohater „Lalki” miał zdrowe wzorce budowania relacji? Obraz, jaki wyłania się z powieści, daleki jest od romantycznej bajki – to raczej wnikliwy opis głębokiego kryzysu psychicznego i toksycznych schematów nie tylko bohatera, ale całej epoki.
Zachowanie Wokulskiego wymyka się prostej klasyfikacji, jednak jego trajektoria życiowa układa się w wyraźny wzorzec skrajnych wahań nastroju. Z jednej strony obserwujemy u niego zachowania przypominające stany hipomaniakalne w chorobie afektywnej dwubiegunowej (ChAD). Okresy budowania fortuny w Rosji i Bułgarii to czas nadludzkiej energii, zredukowanej potrzeby snu, pędu do działania i podejmowania ogromnego ryzyka finansowego. Z drugiej strony, po powrocie lub w reakcji na odrzucenie, Wokulski zapada się w epizody ciężkiej depresji – doświadcza apatii, anhedonii (utraty zdolności odczuwania przyjemności) i paraliżu decyzyjnego, co ostatecznie kulminuje w próbie samobójczej. Nie był to obraz tak zwanej w tamtych czasach "melancholii", czyli stanów obniżonego napędu życiowego, czy nawet Weltschmertzu, lecz głęboki kryzys psychiczny.
Nie można tu pominąć ogromnego bagażu doświadczeń. Zesłanie na Syberię, utrata towarzyszy broni i drastyczne warunki życia ukształtowały w nim objawy przypominające złożony zespół stresu pourazowego (cPTSD). To właśnie ta nieprzepracowana trauma i poczucie chronicznego wyobcowania zbudowały w nim dojmującą wewnętrzną pustkę, którą próbował za wszelką cenę czymś wypełnić. Choć ze względu na carską cenzurę Prus nie mógł wprost opisać wojennych flashbacków, trauma Wokulskiego manifestuje się w jego głębokiej alienacji i desperackiej potrzebie zapełnienia wewnętrznej pustki nierealnym ideałem.
Wracając do Izabeli - jak w ogóle zaczęła się ta fiksacja? Wokulski nie zakochuje się w Izabeli w procesie naturalnego poznawania drugiego człowieka. Wpada w obsesję w ułamku sekundy podczas wizyty w teatrze. Jest to moment, w którym znajduje się w stanie głębokiego wygłodzenia emocjonalnego po latach jałowego emocjonalnie, zawartego z rozsądku małżeństwa. Jego psychika chwyta się widoku posągowej arystokratki jak koła ratunkowego.
To podręcznikowy przykład tak zwanej limerencji – stanu obsesyjnego zauroczenia, w którym obiekt zostaje całkowicie wyidealizowany i raczej przypomina check-listę zakochanego niż realnego człowieka. Przy czym realny obraz tej osoby nie ma kompletnie żadnego znaczenia. Wokulski zamiast szukać bliskości i realnej relacji (lub choćmy konfrontacji ze swoimi wyobrażeniami), zaczyna (jakby powiedziała młodzież) odklejać się i Izabelę osaczać z ukrycia. Wykupuje weksle jej ojca, celowo przepłaca za rodowe srebra i podstawionymi ludźmi przejmuje ich kamienicę. Wynajmuje widzów, by oklaskiwali aktora, którym zachwyca się Izabela, i w tajemnicy uczy się angielskiego, wyłącznie po to, by móc podsłuchiwać jej prywatne rozmowy. To nie są gesty miłości – to kompulsywna potrzeba absolutnej kontroli i uzależnienia od siebie drugiego człowieka.
W odbiorze tej historii ogromną rolę odgrywa to, jak Bolesław Prus skonstruował narrację. Jako uczniowie słuchaliśmy wszyscy interpretacji o zimnej kobiecie i zakochanym mężczyźnie, bo książka jest napisana w taki sposób, byśmy naturalnie współczuli Wokulskiemu. Czytelnik ma pełny dostęp do jego wewnętrznego bólu, szczerych intencji i rozdarcia, przez co łatwo nam usprawiedliwić fakt, że regularnie przekracza on granice - zresztą zarówno Izabeli, jak i także swoje.
Jeśli jednak odwrócimy perspektywę okazuje się jednak, że Izabela Łęcka jest w tej relacji ofiarą specyficznej przemocy finansowej. Jej dystans, wyrachowanie i ucieczka w flirt z innymi mężczyznami – zachowania, za które czytelnicy tak surowo ją oceniają – to w dużej mierze naturalne mechanizmy obronne. Izabela żyła w epoce, która nie dawała kobietom niemal żadnej niezależności. Zamążpójście było transakcją, a kobieta i mężyczna byli towarami, których wartość oceniała giełda towarzyska. Izabela broniła się przed obcym mężczyzną, który krok po kroku, za pomocą agresywnych finansowych ruchów, próbował ją „kupić” i przejąć kontrolę nad jej rodziną. Używała jedynych narzędzi oporu, jakimi dysponowała w ówczesnych realiach, jednak jej opcje zamążpójścia z powodu wieku kończyły się.
Skąd zatem wziął się trwający przez pokolenia mit o wielkim, niespełnionym uczuciu? Winę za to ponosi specyficzny duch tamtej epoki. Surowe, XIX-wieczne konwenanse drastycznie ograniczały swobodny kontakt między kobietami a mężczyznami. Gdy brakuje przestrzeni na szczerą komunikację, ludzki umysł rekompensuje to sobie fantazjowaniem i dopowiadaniem brakujących części układanki, tworząc w głowie nierealne wyobrażenia drugiej osoby. Zarówno mężczyźni jak i kobiety musieli podejmować szybkie decyzje, a cały spektakl "starań o rękę wybranki" był do tego przewidywalny i pewnie dość nudny. Wokulski przynajmniej tym wyrósł ponad epokę, że mówił i robił niesztampowe rzeczy. Do tego musiał uchodzić za sułtana w czasach, w których na uczucia nie patrzono, a liczył się głównie pieniądz.
Swój udział w promowaniu postaw a'la Wokulski, Werter czy Hans Castrorp ma w tym również system edukacji. Przez lata na lekcjach języka polskiego pielęgnowano przestarzały, romantyczny wzorzec uczucia, w którym autodestrukcja, cierpienie i osaczanie w imię wyidealizowanego obiektu uznawane były za dowód najwyższego oddania i szlachetności. Przecież wystarczy, że on tak kocha, że prawie umiera, a nie że to nieadaptacyjne kochać kogoś, że prowadzi to do zachowań autodestrukcyjnych.
Z psychologicznego punktu widzenia czas zrewidować to podejście. Lalka to bez wątpienia wybitne studium ludzkiej psychiki i fascynujący dokument epoki, ale należy ją traktować wyłącznie jako relikt przeszłości, a nie wzorzec do naśladowania. Sposób, w jaki Wokulski buduje „relację” jest dalece niezdrowy i toksyczny dla nich obojga. To precyzyjnie opisany zapis załamania nerwowego i obsesji, która w dzisiejszym świecie wymagałaby profesjonalnego wsparcia terapeutycznego, a nie romantyzowania na szkolnych lekcjach. Warto by nauczciele o tym pamiętali 😀

Szkoleń z mutyzmu wybiórczego nie jest dużo, ale warto się tej dziedzinie przejrzeć, bo zapotrzebowanie na specjalistów rośnie wraz ze świadomością, że dzieciom można pomóc.

Jeżeli znasz TZA i TUS, koniecznie zapoznaj się z RTZ, czyli Racjonalną Terapią Zachowania opartą o modele zachowania ABCD i treningu behawioralnego.

OpenEdu SWPS co około pół roku oferuje promocję na swoje kursy. Ta platforma nie ma polityki ciągłym promek, więc warto korzystać. Oferta ważna tylko do 4.10.2026.

Fantastyczna okazja, by zapoznać się ze szkoleniem Victora Yaloma dostępnym na platformie Dialoteka (Szkoła psychoterapii Dialog).