W mediach widoczne są artykuły (o krzykliwych tytułach oczywiście) o ludziach, którzy porzucili tradycyjne randkowanie na rzecz relacji z wirtualnymi asystentami. Najczęstsza diagnoza stawiana przez dziennikarzy brzmi: „epidemia samotności”. Żyjemy w czasach kryzysu bliskości, więc zdesperowani i odizolowani od świata ludzie szukają substytutu drugiego człowieka w rozmowie z cyfrowym asystentem. Brzmi logicznie? Być może. Ale najnowsze badania psychologiczne pokazują, że ta intuicyjna odpowiedź jest jednak błędna.
Zjawisko to przestaje być zresztą niszową ciekawostką. Statystyki pokazują, że w samych Stanach Zjednoczonych aż 16% dorosłych singli zdążyło już eksperymentować z chatbotami jako romantycznymi towarzyszami codzienności.
Nowe światło na to, kto i dlaczego angażuje się w związki z AI, rzuca badanie przeprowadzone przez Paulę Ebner i Jessicę Szczukę z Uniwersytetu Duisburg-Essen, opublikowane w czasopiśmie Technology, Mind, and Behavior. Ich pełną pracę możesz przeczytać bezpośrednio w bazie APA PsycNet. Autorki sprawdziły, co kryje się w umysłach osób będących w takich relacjach. I choć badana grupa była stosunkowo kameralna – w części ilościowej wzięło udział 92 zweryfikowanych użytkowników chatbotów – wnioski są ciekawe w stosunku do intuicyjnych założeń.
Obalamy mit samotności
Największym zaskoczeniem badania okazał się kompletny brak związku między poziomem samotności w sferze romantycznej a intensywnością relacji z chatbotem. Osoby, które deklarowały silną, głęboką więź ze swoim wirtualnym partnerem, wcale nie były bardziej samotne od tych, których relacja z AI była czysto powierzchowna.
Choć grupa N = 92 uczestników wymaga ostrożności w wyciąganiu globalnych wniosków, to uzyskane dane wyraźnie sugerują, że chatboty przestały być traktowane jako „ostatnia deska ratunku” dla osób niebędących w relacjach. Dla użytkowników to nie jest gorszy zamiennik realnego życia, ale zupełnie nowa, alternatywna przestrzeń doświadczania intymności. Czas przestać stygmatyzować ten trend jako objaw społecznej apatii czy życiowego wycofania.
Wyobraźnia jako pomost intymności
Skoro to nie samotność decyduje o sile tej niezwykłej więzi, to co jest głównym motorem napędowym? Odpowiedź brzmi: fantazja romantyczna. Chodzi o specyficzną cechę naszej osobowości – naturalną skłonność do emocjonalnego marzycielstwa, snucia wizji o bliskości, byciu akceptowanym i rozumianym, całkowicie niezależnie od sfery czysto seksualnej.
To właśnie ta „wyobraźnia relacyjna” okazała się najsilniejszym elementem całej układanki. Dlaczego ma tak duże znaczenie w świecie sztucznej inteligencji?
- Projektowanie obecności: Tekstowy chatbot nie potrafi przytulić ani spojrzeć w oczy. Osoby o bogatej wyobraźni romantycznej bez trudu „dobudowują” te brakujące elementy w swojej głowie. Widząc słowa na ekranie, realnie czują obecność drugiej istoty.
- Filtr na potknięcia techniczne: Kiedy technologia zawodzi, algorytm gubi wątek lub zapomina informacji z wczoraj, wysoka zdolność do fantazjowania działa jak tarcza ochronna. Tacy użytkownicy łatwo racjonalizują błędy systemu, myśląc o nich jak o trudnościach w związku na odległość. Podobne zniekształcenia poznawcze stosują zresztą w związkach z ludźmi. To po prostu ten schemat w innym kontekście.
- Architekci idealnej miłości: Nowoczesne aplikacje pozwalają na pełną personalizację charakteru i wyglądu bota. Osoby z rozwiniętą potrzebą romantycznego marzycielstwa wchodzą w rolę reżyserów – tworzą partnera, który idealnie rezonuje z ich wewnętrznym światem potrzeb.
Wyniki analizy ilościowej
Zastosowany model regresji liniowej wyjaśnił aż 55% wariancji (zmienności) intensywności relacji z chatbotem. Wyniki przyniosły spore zaskoczenie w odniesieniu do powszechnych mitów medialnych:
- Fantazja romantyczna to najmocniejsza w modelu zmienna: Okazała się najsilniejszym predyktorem, odpowiadając samodzielnie za 47% wariancji intensywności relacji. Osoby o wysokiej skłonności do romantycznego (ale nieseksualnego) marzycielstwa tworzą najsilniejsze więzi z AI.
- Samotność NIE prognozuje intensywności relacji: Wbrew powszechnej opinii i narracji o "epidemii samotności", poziom samotności w sferze romantycznej nie różnicował tego, jak silna była więź użytkownika z chatbotem.
- Antropomorfizacja na plus: Im bardziej użytkownik przypisuje chatbotowi ludzkie cechy, emocje i intencje, tym silniejsza jest jego relacja z AI.
- Styl przywiązania (Unikający): Styl unikający okazał się negatywnym predyktorem. Oznacza to, że osoby z natury unikające bliskości wchodzą w mniej intensywne relacje również z chatbotami (przenoszą swoje ludzkie schematy na AI). Styl lękowy nie miał istotnego znaczenia.
- Seks to za mało: Ani częstotliwość fantazji seksualnych, ni poszukiwanie wrażeń seksualnych (sexual sensation seeking) nie decydowały o sile emocjonalnej więzi. Dla intensywności relacji kluczowa była bliskość emocjonalna, a nie sam cyberseks.
Nowy wymiar bliskości
Analiza przeprowadzona przez badaczki pokazuje, że siła relacji z AI nie zależy od tego, jak doskonały jest algorytm, ale od tego, jak bogaty świat wewnętrzny posiada sam użytkownik. Wirtualne związki opierają się na mechanizmie, który psychologia zna od lat – potrzebie bezpiecznego testowania scenarii miłosnych bez ryzyka odrzucenia czy krytyki. Dla jednych będzie to tylko etap przejściowy, dla innych trwała alternatywa. Jedno jest pewne: wkraczamy w erę, w której technologia nie tylko odpowiada na nasze pytania, ale staje się ekranem, na który rzucamy nasze najgłębsze, ludzkie pragnienia o byciu kochanym.
Czy to lepsze od Tindera, gdzie ktoś potraktuje drugą osobę jak produkt do przewinięcia w sklepie internetowym? Prawdopodobnie tak - dlatego zyskuje zwolenników. Lepiej być w relacji z projekcją lub wręcz samym sobą niż kimś, kto potencjalnie jest zagrażający. Według mnie to by miało sens, gdyby bot występował w roli trenera relacyjnego i dawał feedback użytkownikowi, jakie ma schematy relacyjne. Wówczas możliwa jest głębsza refleksja, a nie utykanie w fantazji.